11 czerwca 2013

Rozdział 5.




   Propozycja dobra, ale jak ktoś z mojej winy dostanie kulkę w łeb to ja będę miała wyrzuty sumienia. No i co ja mam zrobić? Na szczęście nie musiałam nic odpowiadać. Uratował mnie od tego Zayn wchodzący do kuchni w samych bokserkach. O jacie jaki on jest boski... Chwila... Co ja gadam? Tylko się z nim puściłaś a już marzysz o nie wiadomo czym. Verr... Ogarr... Proszę. !!!
 -Hej Śliczna i jak tyłek nie boli?- zapytał z chytrym uśmieszkiem na co chłopacy zaczęli się śmiać a ja zaczęłam się czerwienić.
 -Nie wcale.- powiedziałam pod nosem. Malik szybko do mnie podszedł i mnie pocałował. Nie będę kłamać, podobało mi się to. A co do tego tyłka... Boli jak cholera i nie powiem co jeszcze...
 -A myślałem.- powiedział.- To do poprawki!- krzyknął i pociągnął mnie za rękę. Nie opierałam się. Chłopacy zaczęli się śmiać.
   W pokoju nic się nie działo usiedliśmy na łóżku i rozmawialiśmy. Dowiedziałam że Zayn lubi śpiewać i chce zrobić karierę muzyczną. Nie jestem tego taka pewna, nie wiem jak śpiewa.
 -Zaśpiewaj mi coś.- powiedziałam patrząc mu w oczy.
 -Dobra ale się nie śmiej.- powiedział i zaczął śpiewać.
We kiss 
The Stars 
We writhe 
We are 

Your name 
Desire 
Your flesh 
We are 

Cold 
We're so cold 
We are so 
Cold 
We're so cold 

Your mouth 
This words 
Silence 
It turns 
Humming 
We laugh 
My head 
Falls back

Cold 
We're so cold 
We are so 
Cold 
We're so cold
   To było takie piękne. Nie wiedziałam co powiedzieć. Nic nie wyraziłam słowami tylko go namiętnie pocałowałam... Kiedy w końcu się oderwaliśmy powiedziałam że muszę wracać do domu. 
 -Zostań.- powiedział ze smutną miną. 
 -Zobaczymy się w szkole. No i po szkole. Aha... No i pamiętaj że pojutrze mamy wolne. Więc...- przerwałam i uśmiechnęłam się.
 -Więc?- zapytał.
 -Co powiesz na kolacjo-śniadanie?- zapytałam z chytrym uśmieszkiem. 
 -Ciekawa propozycja.- powiedział i i zrobił minę myśliciela. 
   Co jak co ale Malik mi się podoba. Zaimponował mi swoim... dobra nie ważne. Chodzi mi o ten... no ... rozmiar. Yyyy...! Co ja gadam.?
***************************************************************************************************


Dzisiaj taki krótki i przepraszam że wczoraj nie dodałam miałam mały wypadek i byłam w szpitalu. Moje nogi+schody = tragedia. !! 

9 czerwca 2013

Rozdział 4 cz. 2




   Siedzieliśmy i oglądaliśmy film niecałe 20 minut, ponieważ zadzwonił dzwonek. Wiedziałam, że to Lil Wayne więc poszłam otworzyć. Nie myliłam się. Przytuliłam go z całej siły chciałam płakać. Zayn krzyknął z salonu żebym zaprosiła "gościa" do środka. Tak też uczyniłam. Zayn szybko wstał.
 -Siema. Zayn jestem.- powiedział i podał rękę Dwaynowi a ten w miedzy czasie podawał mi torbę z rzeczami.
 -No siema, siema.- powiedział i zmierzył Zayna wzrokiem.- Mam nadzieję, że mogę ci ufać i nie zrobisz jej krzywdy.- zwrócił się do niego i podarował mu zimne spojrzenie...
 -Dobra jasne, że możesz mu ufać i nie musisz się go obawiać.- powiedziałam szybko chcąc go spławić.
 -Wszystko fajnie spoko, ale wy na serio myśleliście że ja się dam nabrać na tą wersję z przyjaciółką?- powiedział do nas Lil.- Widziałem, że wychodzisz z nim z klubu i nie martwiłem się o ciebie bo ja się zająłem kimś innym.- powiedział do mnie.
 -Aha.- powiedziałam trochę zawstydzona.
 -Ta ja będę spadał. Mam wywiad o 16 i muszę się przygotować.- powiedział.- To pa Skarbie.- rzucił i pocałował mnie lekko na co Zayn zmierzył go wzrokiem mordercy.
 -To pa.- powiedziałam a Lil wyszedł.
Postanowiłam się umyć. Zayn pokazał mi gdzie jest łazienka. Wzięłam torbę ze sobą i poszłam. Chciałam zamknąć za sobą drzwi ale nie było zamka. Pech. Mam nadzieję, że Malik nie będzie chciał mnie podglądać. Ściągnęłam z siebie wszystkie rzeczy i weszłam pod prysznic. Ciepły strumień wody mnie uspokajał i sprawiał że zaczynam się odprężać. Mmmm... Jak ja to kocham. Wyszłam spod prysznica i owinęłam się ręcznikiem. Ustałam przed lustrem i ujrzałam za sobą postać Malika.
 -Kurwa!- krzyknęłam ze strachu na co on zaczął się śmiać.
 -Aż taki straszny jestem?- zapytał nie przestając się śmiać.
 -Tak i to bardzo.- powiedziałam z sarkazmem i szturchnęłam go w ramię.
 -Mrrrr... I to mi się podoba.- powiedział i zmierzył mnie wzrokiem
 -Co?- zapytała zdziwiona. Spojrzałam w dół i zorientowałam się że nie mam ręcznika. Zauważyłam się że Zayn trzyma go w ręce. Szybko mu go zabrałam i owinęłam się ponownie.
 -Lubię jak się spalasz takiego buraka z mojego powodu.- powiedział a ja spojrzałam się w lustro. Faktycznie moje policzki są całe czerwone. Co za wstyd.
 -Nie o co ty wydaje ci się.- powiedziałam i zaczęłam się śmiać. Mulat momentalnie podniósł mnie i przełożył sobie przez ramię.
 -Aaaaa... Malik puść mnie. - krzyczałam i waliłam go pięściami w plecy.- Debilu!- krzyknęłam na co ten położył mnie na łóżko.
 -Co powiedziałaś?- zapytał i zaczął mnie łapczywie całować. Nie wyrywałam mu się bo to nie miałoby najmniejszego sensu.
   Zayn od razu przeszedł do rzeczy. To było cudowne. Nawet nie zwróciłam na to uwagi czy się zabezpieczył. Po tym wszystkim opadliśmy na łóżko i zasnęliśmy.
Obudziłam się o 16. Zayn jeszcze spał lekko go pocałowałam w policzek. Wstałam i w końcu ubrałam na siebie RZECZY które przywiózł mi Dwaynea . On jest świetny nawet i kosmetyczce nie zapomniał. Pomalowałam się bardzo mocno jak miałam w zwyczaju. Wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni gdzie przy stole siedzieli... Louis i Harry? Co oni tutaj robili?
 -O Dzień dobry pani Veronico.- powiedzieli równo a ja zaczęłam się głośno śmiać.
 -Nie "dzień dobry" i nie "pani Veronico" bo nie lubię jak ktoś tak do mnie mówi. Jestem od was młodsza i nie wypada. Jestem Verr. Ok?- powiedziałam.
 -Ok?- powiedział niepewnie Louis
 -A co ty tu właściwie robisz w naszym mieszkaniu?- zapytał Harry
 -Waszym? To w tu mieszkacie?- zapytałam zdziwiona.
 -Tak mieszkamy tu.- powiedział Louis i w tym samym momencie usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Louis poszedł otworzyć. Chwilę z kimś rozmawiał i szybko wszedł do jakiegoś pomieszczenia którym był najwidoczniej jego pokojem. Po minucie wyszedł z małym woreczkiem, jakby to nie nazwać w którym był biały proszek. Czyżby Louis handlował narkotykami? Trzasnął drzwiami i wrócił do naszej wcześniejszej rozmowy.
 -Czy ty han...- chciałam powiedzieć ale nie dał mi dokończyć.
 -Tak, ale nie mów nikomu o tym wiemy tylko my i nasi klienci.- powiedział.
 -No fakt trzeba jakoś zarabiać na życie.- powiedziałam cicho.- A czym jeszcze handlujesz oprócz narkotyków?- zapytałam.
 -Wszystkim co nielegalne.- powiedział i zaczął się śmiać.
 -Czyli...- przeciągnęłam.
 -Bronią.- powiedział z pewnością.
 -Aha. Czy ja mam się was bać? zapytałam lekko przestraszona.
 -Nie. My ci nic nie zrobimy.- powiedział Harry.- Jesteś dziewczyną Zayna i będziemy cię nawet bronić. Co ty na to?- zaproponował.




8 czerwca 2013

Rozdział 4 cz. 1




   Matko! Co ja znowu zrobiłam? Gdzie ja jestem? W jakimś pokoju. Przepraszam to nie pokój to jakaś speluna. Syf jak cholera. Ktoś ty nie dba o porządek. Cały czas na myśl przychodzi mi pytanie. GDZIE JA DO CHOLERY JESTEM?!! Czy ktoś raczy mi to wytłumaczyć. Na szafce nocnej przy łóżku zauważyłam... zużytą prezerwatywę. Co ?? O fujj... A ja byłam dziewicą... Może życie jako dziewica się skończyło. Za dużo wczoraj wypiłam. 
   Wstałam, owinęłam się kołdrą pod którą się obudziłam i udałam się w poszukiwaniu mojej bielizny i ubrań. Po dłuższym czasie znalazłam i się ubrałam. 
   Wyszłam z tego pokoju i znalazłam się w... salonie. To chyba jest salon, ale w lepszym stanie niż pokój to on nie jest. Poczułam na moim karku czyjś oddech. Przeszedł mnie dreszcz. momentalnie się odwróciłam i znalazłam się w objęciach... Chwila moment. Co?! Malik?!! Szybko się mu wyrwałam a on tylko się na mnie spojrzał z chytrym uśmiechem. 
 -I jak się spało?- zapytał a chytry uśmieszek nie znikał.
 -Co ja tu robię?! Co ty do cholery mi zrobiłeś?!- zapytałam z wściekłością. On nic nie odpowiadał.- Pytam się! Co mi zrobiłeś?- pytałam a łzy napływały mi do oczu. Bałam się, cholernie się bałam. 
 -To ty nic nie pamiętasz?- zapytał zdziwiony a ja zalałam się łzami.
Zayn mnie przytulił, a ja tym razem nie zaprzeczałam tylko wtuliłam się w niego.
 -Dlaczego?- zapytałam cicho. 
 -Przepraszam.- powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.- Nie wiedziałem, że jesteś aż tak zalana i że robisz to nieświadomie.- tłumaczył.
 -Nie to ja przepraszam.- powiedziałam i wyrwałam się z jego uścisku.- Może będzie lepiej jak ja już wrócę do domu.- powiedziałam i chciałam odejść. Malik złapał mnie za nadgarstki i przeciągnął do siebie. Znowu trwaliśmy w uścisku. 
   Niby taki BAD BOY a się przytula. On jest chyba tylko taki w szkole. Szpanuje przed kolegami. Ahh... ta opinia. 
 -Zostań ze mną.- powiedział a ja popatrzyłam mu w oczy. Widziałam w nich... miłość? 
 -Ja nie mogę.- powiedziałam.
 -Czemu?- zapytał.
 -Muszę się odświeżyć i przebrać. 
 -Nie musisz się o nic martwić.- powiedział z uśmiechem.
 -Rano dzwonił do ciebie telefon, a że ty spałaś to odebrałem to był jakiś facet. Zapytał się gdzie jesteś. Powiedziałem że ja jestem bratem twojej koleżanki i zostałaś u niej na noc. Podałem mu adres i powiedział że przywiezie jakieś rzeczy.- powiedział.
 -Aha...- powiedziałam niepewnie.
Zayn zaproponował żebyśmy obejrzeli jakiś film. Zgodziłam się. Wybrał "Raranormal Activity 4". Zgłupiał, kompletnie zgłupiał ja spać w nocy nie będę mogła. No dobra dam radę.

****************************************************

Taka dzisiaj krótka część bo mam dużo roboty : sprzątanie, zakupy itd. Przepraszam ale może później dodam część 2. Najpóźniej jutro. 

7 czerwca 2013

Rozdział 3 .



   Nowy piękny dzień. Bynajmniej taki mi się wydawał kiedy się obudziłam, bo uświadomiłam sobie, że dzisiaj przyjeżdża Dwayne (Lil Wayne). Znając życie znowu przywiezie mi coś drogiego. Dosłownie już połowę garderoby mam zawalone ciuchami od niego i to nie są takie zwykłe ciuchy tylko od światowej sławy projektantów. KOCHAM tego człowieka.
   Wstałam, podeszłam do okna i rozsunęłam zasłony. Nie jest aż tak źle jak się wydaje. Postanowiłam że ubiorę się w to. Uczesałam włosy w wysokiego kucyka, ale jednak go rozpuściłam. Zeszłam powoli na dół do kuchni. Spotkałam tam ciotkę która robiła kanapki.
 -Dzień Dobry. Ciociu!- krzyknęłam podchodząc do lodówki.
 -Dobry, dobry. Jak chcesz to zrobię ci kanapkę. Co ty na to?- powiedziała z uśmiechem.
 -Ok.- powiedziałam i usiadłam do stołu.
Czy to normalne żebym ciągle myślała o Zaynie i o Lil Wayne jednocześnie? Co się stanie jak np. się spotkają. Staną twarzą w twarz. To nie będzie miłe. Raczej...
No w końcu moje kanapki. Wzięłam gryza. Mniamm... A potem jeszcze jednego i kolejna kanapka i kolejna. Ups. Zapomniałam. Która godzina? Szybko spojrzałam na zegarek była 6:40. Cholera muszę już iść.
Szybko wzięłam torbę i popędziłam do szkoły. Weszłam do budynku równo z dzwonkiem na lekcje. No to teraz 45 minut siedzenia z "dziećmi" które są całe w kolczykach i tatuażach. Czy wszyscy uczniowie w tej szkole są tacy? O Matko Przenajświętsza. Oni wszyscy schodzą na psy. Z moich przemyśleń wyrwał mnie dzwonek na przerwę. Co tak długo myślałam? Pech... Do świetlicy wparowała Beth.
 -Kochana, jest prośba.- powiedziała podchodząc do biurka
 -Nom co jest.- zapytałam i wstałam z krzesła.
 -Nie ma jednego nauczyciela i czy mogłabyś przejąć dyżur na korytarzu?- zapytała.
 -Jasne nie ma sprawy.- powiedziałam i wyszłam z świetlicy.
Chodziłam i pilnowałam porządku. Nagle widzę, że idą trzy osoby. To był Harry, Zayn i ten chłopak którego imienia nadal nie znałam. Byli coraz bliżej mnie, bliżej i bliżej aż w końcu... ominął mnie? Co za typ. Ale poczułam czyjąś rękę na pośladku. Szybko odwróciłam się i spostrzegłam Malika który tylko odwrócił się w moją stronę i pościł oczko. Zero. Nic. Kompletne zero. No tak co ja sobie myślałam, że na oczach szkoły będzie mi czułość okazywał. Nie bo to Zayn Malik największy kozak w szkole. Ciota. Boi się uczuć i tyle. Po skończonym dyżurze na korytarzu wróciłam do świetlicy. Była to normalna klasa, wyróżniała się tym że jako jedyna miała plazmę na ścianie. Taką mega. Ociupinkę większa od tej co mamy w domu. Okazało się że nikogo nie będzie przez tą godzinę w świetlicy klasa 2 H postanowiła sobie film obejrzeć. Los tak chciał żeby w tej klasie był Malik i jego gang... Usiadłam z tyłu klasy i również postanowiłam oglądać.w ławce obok mnie usiadł Harry i ten chłopak ale gdzie Zayn? No tak i po co się pytałam. Nie zdążyłam się rozejrzeć po klasie a on zdążył usiąść obok mnie. No Boże czemu? Ty to widzisz i nie grzmisz?
  Oglądaliśmy ten film dopiero 20 minut a już mi się znudził. W pewnym momencie poczułam na swojej nodze czyjąś rękę. To była dłoń Malika. Dyskretnie ją zepchnęłam.
 -Dlaczego jesteś taka niedostępna?- zapytał bardzo cicho i zaczął cichutko się śmiać.
 -Bo mnie dzisiaj za tyłek złapałeś.- powiedziałam zgryźliwie ale trochę głośniej że jego koledzy spojrzeli się na mnie.
 -Aha. no tak poznaj Louisa.- powiedział szeptem i pokazał palcem na chłopaka w ławce obok.
 -Spoko.- powiedziałam cicho.
  No na szczęście już koniec lekcji a za razem mojej pracy. Szybko skierowałam się w stronę wyjście gdzie zobaczyłam grupkę ludzi stojących wokół kogoś. To oznaczało, że przyjechał. Prędko podeszłam do ludzi i zaczęłam się przebijać do "osaczonego". Zauważył mnie i też zaczął się lekko przesuwać w moją stronę. W końcu przedarliśmy się do siebie a "fani" szybko odeszli. Rzuciłam się mu w ramiona.
 -Tak się cieszę, że w końcu jesteś.- mówiłam ciągle go przytulając.
 -Ja też się cieszę, że znowu możemy pobyć trochę razem.- powiedział również mnie przytulając. W końcu oderwaliśmy się od siebie. Zmierzył mnie wzrokiem ściągnął przyciemniane okulary i ... szczęka mu opadła.
 -Co?- zapytałam zdziwiona.
 -Wyładniałaś.- powiedział z chytrym uśmieszkiem a ja się trochę zarumieniłam.
 -Coś ty ja? Raczej nie.- powiedziałam zawstydzona.
 -Dobra, a co powiesz na imprezę juto do prazy nie idziesz bo będzie sobota.- dał mi propozycję.
 -Yhymm... Ale czy Beth się zgodzi?- zapytałam niepewnie.
 -Już z nią rozmawiałem.- powiedział się uśmiechnął.
 -Dobra.- powiedziałam i ruszyliśmy w stronę jego samochodu. On mnie zadziwia. Ten samochód mnie dobił. Ten facet to już nie ma na co kasy wydawać. Nie sorry jego portfel to ma wielkość banku normalnie, jak nie większą.
Pojechaliśmy do domu. Posiedzieliśmy trochę i pogadaliśmy o tym co robiliśmy jak się nie widzieliśmy. Ciekawe ma życie. Te podróże, koncerty we wszystkich zakątkach świata. Też tak bym chciała. ... Albo nie raczej nie. Dopiero nie dawno ucichła sprawa sprzed roku kiedy w gazetach był nagłówki "Lil Wayne ma młodziutką dziewczynę?" itp. No i oczywiście moje zdjęcie do tego. Tragiczne. Tak długo rozmawialiśmy i zorientowaliśmy się, że jest już 20 i czas się zbierać na tą imprezę poszłam do pokoju i ubrałam się w to. Moje włosy jak zwykle zostawiłam rozpuszczone.
Dojechaliśmy do klubu "Neon Beach". Nie byłam tam nigdy. Właściwie to tylko raz byłam na takiej prawdziwej imprezie. Niestety nic nie pamiętałam co się działo. Lil zaproponował mi drinka na co ja się zgodziłam. Jeden, drugi, trzeci i straciłam rachubę. Puszyłam na parkiet, tańczyłam, tańczyłam i nagle wpadłam na kogoś.
 -Zayn?- zapytałam.
 Jak spędziłam resztę nocy nie pamiętam.
   Rano obudziłam się w... łóżku? W ciu... naga?! Co do cholery? Oraz mogę zadać podstawowe pytanie. GDZIE JA DO JASNEJ CIASNEJ JESTEM?!




***********************************************************
Jak się podoba?
Proszę komentujcie to na serio motywuje.

6 czerwca 2013

Rozdział 2 .



   Po pracy wróciłam do domu. Od razu postanowiłam coś zjeść bo byłam głodna jak cholera.Skierowałam się w stronę kuchni gdzie liczyłam na to, że znajdę coś dobrego. Otworzyłam lodówkę w celu skonsumowania czegoś a tu dupa. Nie ma nic. Może pójdę na zakupy? Cioci by to się spodobało. No ale... Nie mam własnych oszczędności. Zawsze jak chcę dobrze wychodzi źle.
   Postanowiłam zadzwonić do cioci. Wyjęłam z torebki telefon i wybrałam numer Beth.
Odebrała dopiero po trzecim sygnale
*rozmowa telefoniczna*
 -Halo?
 -No hej, ciociu.
 -Coś się stało?
 -Nie nic specjalnego, ale chciałam iść na zakupy tlko jest mały problem...
 - Nie masz ich?
 -Nie.
 -U mnie w szafce z dokumentami pod książką "Life".
 -Aha. Dzięki to mogę wziąć?
 -Oczywiście, że tak.
 -Ok. Dzięki i nie przeszkadzam ci już. Pa.
 -Pa.
*koniec rozmowy*
   Rozłączyłam się i poszłam do swojego pokoju w celu przebrania się w coś bardziej "praktycznego". Postawiłam na to. Wyszłam z domu i zaczęłam szukać jakiegoś supermarketu czy coś .
   Po dłuższym czasie znalazłam TESCO. Weszłam i chodziłam między półkami w celu znalezienia czegoś dobrego. Chodziłam, chodziłam aż wpadłam na kogoś co spowodowało że upadłam na ziemię. Zorientowałam się tylko, że to mężczyzna
 -Ej, koleś uważaj.- powiedziałam rozwścieczona
 -Sorry, ale nie zauważyłem cię.- powiedział znajomy mi głos.
 -Malik?- powiedziałam trochę wystraszona.
 -Yyyy... Tak, ale mam na imię Zayn jak by co.- powiedział ze złością.- Czekaj to ja ciebie prawie udusiłem w świetlicy?- zapytał speszony.
 -Tak i dziękuję za te ślady od twoich rąk na szyi.- powiedziałam delikatnie przejeżdżając ręką po szyi.
 -Wybacz. To wszystko tak na mnie wpływa.- powiedział skruszony. - Czekaj ty masz na imię...- chwilę się zastanowił.- Veronica?- zapytał niepewnie.
 -Taaa...- powiedziałam bezinteresownie.- Nie możesz tak reagować kiedy ktoś podważa twój intelekt.- "O ile on w ogóle go ma" pomyślałam.
 -Jeszcze raz przepraszam.- powiedział smutno.- Może ci pomóc w zrobieniu zakupów bo jakoś ci to za dobrze nie idzie.- powiedział patrząc mi w oczy.
   On ma takie piękne oczy... Zaraz. O czym ja w ogóle myślę on chciał mnie udusić już pierwszego dna w mojej pracy. Jeny.... Co ja mam zrobić?
 -Jak byś mógł to bardzo chętnie skorzystam z twojej pomocy.- powiedziałam lekko zawstydzona.
 -To daj mi swój koszyk. Dziewczyny nie powinny nosić ciężkich rzeczy.- powiedział i zaśmiał się a ja przekazałam koszyk.- OK . To co masz albo chcesz kupić.- zapytał.
 -No więc makaron do spaghetti i jakiś sos do niego.- powiedziałam co chwilę zastanawiając się co jeszcze.
 -A dobrze to poczekaj tu a ja zaraz przyjdę.- powiedział, a raczej rozkazał i odszedł.
   Czekałam i rozglądałam się po sklepie, szukałam wzrokiem Malika. Nigdzie go nie było.
 -Jak mnie szukasz to jestem za tobą.- usłyszałam za sobą głos mulata i odwróciłam się.
   Staliśmy tak blisko siebie... To było takie cudowne. No może poza zapachem papierosów który od niego było czuć. Szybko się odsunęłam i spojrzałam do koszyka. Było tam prawie wszystko jakiś ser, masło, ciastka, chleb, bułki, czekolada, herbata, kawa, kakao, ze trzy paczki makaronu itd.
 -Ok. Dziękuję.- powiedziałam do chłopaka.
 -Nie ma za co.- powiedział.- A teraz pozwolisz że ci pomogę z reklamówkami i odprowadzę cię do domu. Ok?- zapytał robiąc maślane oczy.
   Te jego oczy są zabójcze. Wydaje mi się że pod tymi tatuażami kryje się jakiś cudowny chłopak z wielkim sercem. Kto to wie? Postaram się o tym przekonać. Zayn odprowadził mnie pod sam dom.
 -Może chcesz wejść?- zaproponowałam.
 -Może innym razem.- powiedział
 -A skąd wiesz, że będzie jeszcze jeden raz?- zapytałam z uśmiechem.
 -Bo mam nadzieję, że jeszcze będę miał szansę ci pomóc w zakupach albo...- i tu przewał i pocałował mnie w policzek.- Przepraszam.- powiedział zmieszany
 -Nie ma za co.- powiedziałam i czułam że moje policzki robią się czerwone jak nie wiadomo co. Chyba buraki.
 -Nie mogłem się powstrzymać.- powiedział cicho.
 -Nic się nie stało, już mówiłam. A teraz daj mi te siatki i spadam do środka.- powiedziałam i wzięłam od Zayn'a reklamówki.-To do jutra?- zapytałam.
 -Jasne.- powiedział entuzjastycznie.
 -To pa.
 -Pa.- powiedziałam i weszłam do środka.
   Motylki w brzuchu? Co? Coś jest ze mną nie tak. Znam go od wczoraj i nasze "pierwsze spotkanie" nie było za miłe a ja coś do niego... czuję?
Weszłam do kuchni i zaczęłam wszystko chować do szafek i lodówki. Od tego wszystkiego odechciało mi się jeść.
 -A ty co taka czerwona?- zapytała ciocia. Na co ja tylko wzruszyłam ramionami i zaśmiałam się pod nosem.- Czyżbyś się zakochała?- zapytała i podeszła do mnie patrząc mi w oczy.
 -Chyba można to tak nazwać.- powiedziałam niepewnie patrząc jej w oczy.
 -A w kim?- zapytała. No co za ciekawskie jajo wszystko musi wiedzieć...
 -Nie ważne. On nic do mnie nie czuje.- powiedziałam smutno.
 -Jak to nie? - powiedziała.- To dlaczego spaliłaś takiego buraka?- powiedziała z cwaniackim uśmieszkiem.
 -No bo skąd ja mam to wiedzieć jak on może mieć każdą to taki kozak, że ho ho!!- powiedziałam śmiejąc się.
 -Nie mów że to Malik.- powiedziała poważnie.
 -No.?- powiedziałam mało pewnie.
 -No błagam.- powiedziała zrezygnowana.- On? To niby takie mało czułe stworzenie ale pod tymi kolczykami i tatuażami kryje się naprawdę wielkie serce.- kurde ta kobieta zaczyna mnie przerażać ona powiedziała tak sam jak ja sobie pomyślałam. Co to miało być?
 -Aha. To ja pójdę już spać.- powiedziałam i poszłam do pokoju.
   Wzięłam długą kąpiel w wodzie do której dolałam olejku o zapachu konwalii. Kocham ten zapach! Cały czas myślałam o Maliku. W wannie siedziałam jeszcze jakieś dziesięć minut i wyszłam. Owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do pokoju. Nagle zadzwonił do mnie telefon. Na ekranie pojawiła się nazwa "Lil Wayne" i jego zdjęcie. Uśmiechnęłam się na samą myśl o rozmowie z nim. Szybko odebrałam.
*Rozmowa telefoniczna*
 -Tak?- powiedziałam z uśmiechem na twarzy
 -Hej Śliczna.- powiedział.
 -Co tam? Coś się stało? Kiedy mnie odwiedzisz? Gdzie teraz masz koncert?- zasypałam go pytaniami.
 -Nudy. Ale tyle pytań na raz nie musiałaś zadawać.- powiedział i zaczął się śmiać.
 -No dobra ale odpowiedz mi na jedno.
 -Tak?
 -Kiedy mnie odwiedzisz?- zapytałam licząc na odpowiedź która mnie ucieszy.
 -Jutro mogę po ciebie przyjechać bo jestem w pobliżu.- powiedział a ja zaczęłam się cieszyć jak głupi do sera.
 -Super!- krzyknęłam.
 -Dobra to gdzie pracujesz?- zapytał a ja podałam mu dokładny adres szkoły i godzinę o której kończy.
 -To ja muszę już kończyć bo rano do pracy.- powiedziałam.
 -Dobra to kolorowych snów i do jutra. Kochanie.- powiedział i podkreślił ostatnie słowo.
 -Ok. To pa.- powiedziałam szybko i się rozłączyłam.
*koniec rozmowy*
   Ubrałam się w piżamę i jeszcze zeszłam na dół powiedzieć cioci kto jutro przyjeżdża na co ona zareagowała dosyć pozytywnie. Wróciłam do pokoju, położyłam się i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

5 czerwca 2013

Dziękuję!

 Już 154 wyświetlenia dziękuję wam i admince na stronie "Jednokierunkowe imaginy" na fb.
  Dziękuję jeszcze raz i mam nadzieję że będziecie ze mną !

Rozdział I



    Życie jest nieraz okrutne, zabiera ci rodziców których tak kochasz. Robi też nam niespodzianki, szybciej kończymy szkołę jako absolwenci z idealną frekwencją i wzorowymi ocenami. Szkoda tylko, że teraz ja się musiałam przeprowadzić do Holmes Chapel. Ale po co ? Mam być babką od świetlicy w miejscowej szkole. Tragedia! Jeszcze dzisiaj pierwszy dzień w "pracy". Pewnie zastanawiacie się jak to wyszło, że ja mam dopiero szesnaście lat a już mam racę w szkole? Moja ciocia u której mieszkam i jest moim prawnym opiekunem jest dyrektorem w tej szkole i powiedziała, że z chęcią mnie przyjmie i nie potrzebuję do tego nic tylko zachować porządek w świetlicy. 
    Rano, wstałam i podeszłam do lustra. OMG! Jak ja wyglądam? To jakiś potwór! Poszłam do mojej garderoby i postanowiłam ubrać się w to i uczesałam włosy. Postanowiłam, że zostawię je rozpuszczone. Zeszłam na dół licząc na to, że spotkam tam moją ciocię Beth. Niestety jej nie było. Na blacie w kuchni leżała kartka w której pisało:
"Kochana Verr!
Wybacz, że na ciebie nie poczekałam ale musiałam iść szybciej do szkoły.
Sama rozumiesz rozpoczęcie roku i te sprawy.
Będę czekała na ciebie przed szkołą bądź o 8.
OK?
Beth xx. "
   Spojrzałam szybko na zegar który wisiał na ścianie w kuchni a tam widniała 7:30. Postanowiłam już wyjść żeby się na pewno nie spóźnić. Po drodze mijałam wiele ludzi. Większość z nich patrzyła się na mnie, przyzwyczaiłam się do tego.
   Pod szkołą byłam równo o 8. To ja aż tak długo szłam? Prze drzwiami do budynku stała wysoka i szczupła blondynka. To była Beth. Od razu do niej podeszłam.
 -Hej ciociu.- powiedziałam do niej i się uśmiechnęłam.
 -Cześć Verr.- szybko mnie przywitała.- Chodź oprowadzę cię po szkole.- powiedziała. 
 Nie. Nie musisz dam sobie radę. Ja tylko chciałabym wiedzieć gdzie jest ta świetlica i toaleta.- powiedziałam jej.
 -No dobrze.- rzuciła i weszłyśmy do budynku. 
   W środku ta szkoła wyglądała niezbyt ciekawie. Wszędzie popisane ściany jak w jakiejś spelunie. Inaczej tego określić nie mogę. Od razu w oczy rzuciła mi się grupka chłopaków a dokładnie to jeden z nich. Trzymał... papierosa ? I go jeszcze na dodatek palił ? W szkole? Moja ciocia od razu to zobaczyła i podeszła do niego.
 -Panie Malik. Co ja mówiłam o paleniu w szkole? - zapytała kobieta, zabrała mu papierosa i wyrzuciła go do kosza.
 -Przepraszam?- powiedział chłopak śmiejąc się. 
 -Ależ nie ma za co.- powiedziała do niego z sarkazmem i podeszła do mnie.- Chodź może w końcu uda mi się w końcu pokazać ci świetlicę.- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. 
   Siedziałam w świetlicy już jakąś godzinę i pilnowałam "dzieci" ale starszych ode mnie. Do pomieszczenia wparował ten chłopak... No jak mu tam? ... Malik czy jakoś tak. Usiadł na krześle przy pierwszym stoliku koło mojego biurka i patrzył się na mnie. 
 -Czy coś się stało, albo coś?- spytałam bo ten jego wzrok mnie irytował.
 -A czy ja coś mówię albo coś?- powiedział stanowczo.- Ja po prostu obczajam nową uczennicę.- powiedział i uśmiechnął się poruszając brwiami.
 -Wybacz,  ale ja nie jestem uczennicą tylko najnormalniej w świecie pracuję.- powiedziałam już lekko zdenerwowana.
 -Ty? ... Nową babką od świetlicy? ... Za młoda jesteś...- mówił robiąc przerwy na śmienie się.
 -Tak ja. Widzę że ktoś mi tu zazdrości inteligencji.- powiedziałam, chcąc mu się odgryźć.
 -Co powiedziałaś?!- krzyknął i wstał z krzesła a po chwili stał już przy mnie. 
Złapał nie za szyję i pociągnął do góry, tak, że musiałam wstać bo by mnie udusił. Byłam od niego o dużo niższa więc to za wiele nie dało.
 -Zayn! Co ty robisz?!- krzyknął ktoś na niego. W tamtej chwili dziękowałam Bogu za tą osobę która mnie "uratowała".- Słyszysz do cholery?!- Zayn nie słuchał tej osoby więc podeszła do niego i odciągnęła go. Okazało się że to w miarę ładny chłopak z kręconymi włosami i zielonymi oczami. Tak samo jak Zayn miał mnóstwo tatuaży. 
 -Sorry.- syknął do mnie Zayn i wyszedł. 
Podszedł do mnie mój "wybawca".
 -Hej. Wybacz mu. Malik nie lubi jak ktoś podważa jego intelekt. A tak w ogóle to Harry jestem.- powiedział z uśmiechem na twarzy i podał mi rękę.
 -Dzięki. Veronica... Veronica Clarck.- przedstawiłam się i podałam mu rękę. 
 -To ty jesteś nową babką od świetlicy?- zapytał się na co ja tylko potaknęłam- Nie jesteś za młoda na pracę w szkole? Wydajesz mi się młodsza ode mnie.- powiedział.
 -Wiek to tylko liczba.- powiedziałam i się uśmiechnęłam.- A ty do której chodzisz klasy? Jakoś nie wyglądasz za specjalnie na osobę która się w miarę dobrze uczy i zdała.- powiedziałam niepewnie.
 -No fakt mam 19 lat ale chodzę do 2 klasy.- powiedział trochę zawstydzony. 
 - Oj tam. Nie wszystkim musi się udawać w szkole.- pocieszyłam chłopaka.  
 -Dobra ja będę szedł bo Chłopacy czekają.- powiedział i wskazał na dwóch chłopaków stojących w drzwiach. Jednym z nich był wkurzony Zayn, a drugiego nie znałam.  Wyglądał jak oni pełno kolczyków i tatuaży.- Pa- powiedział i odwrócił się.
 -Pa.- powiedziałam cicho do odchodzącego chłopaka.