6 października 2013

Rozdział 6.

   Tego już za wiele!
Zayn jest oszustem! Wierzyłam mu a on wykorzystał mnie. Jak mogłam być taka naiwna?
Szybko szłam do hotelu w którym się zatrzymaliśmy. Nie mogę tu dłużej zostać.
Spakowałam swoją walizkę i poszłam w stronę pokoju Celeste gdzie zastałam ją, śpiącą.
-Celeste, obudź się.- powiedziałam.
-Tak?- powiedziała zaspanym głosem.
-Muszę szybko wyjechać.- zaszlochałam.
-Czemu co się stało?- usiadła na łóżku.
-Nie mogę teraz ci o tym mówić.- powiedziałam.- Mogłabym wziąć Cici do Polski?- zapytałam.
-Oczywiście że możesz.- powiedziała i się ciepło uśmiechnęła.- Tam masz jej walizkę.- wskazała na małą torbę w kwiatki.
Szybko ubrałam malutką i zabrałam nasze walizki.
"Pasażerowie lotu 405 do Warszawy są proszeni do podejścia do bramki numer 10"- usłyszałam w głośnikach.

   Wiedziałam, że teraz moje życie nie będzie takie samo. Nauczyłam się ufać, już nie wiem czy mam komukolwiek ufać.
Moja kochana Ciara właśnie zasnęła. Szczerze powiem, że już mnie męczyła pytaniami typu:
"Gdzie lecimy?"
"Dlaczego?"
"Kto będzie?"
   Jak na czterolatkę jest bardzo mądra. Ciężko w to uwierzyć ale moje słoneczko zna aż dwa języki!
Ma to po mamusi.
"Proszę zapiąć pasy, zaraz lądujemy."
Szybko zapięłam swój pas oraz Ciary która spała.
   Przytachałam po schodach ostatnią walizkę. Dobrze że mieszkam tylko na pierwszym piętrze. Moja malutka córeczka już spała bo jest po 22.
Ustawiłam torby w przedpokoju i ruszyłam do kuchni gdzie moja mama zalewała herbatę.
-Szybko wróciłaś z tych wakacji.-powiedziała.- Ale cieszę się że Ciara też tu jest.- kontynuowała.- Twój tata wróci dopiero jutro. No i Dawid się o ciebie pytał.- dostała słowotoku.
-Aha. A co się pytał?- zapytałam.
-Co robisz za granicą no i kiedy wrócisz.- powiedziała.
-O miło z jego strony że się martwi.- uśmiechnęłam się lekko.
Dawid zawsze mi się podobał, była bardzo podobny do Justina Biebera.
Z zamyśleń o nim wyrwał mnie głos mojej rodzicielki.
-Nie myśl o nim. Sylwia się dowie to cię zabije.-zaśmiała się.
Zapomniałam wspomnieć że Dawid ma dziewczynę? Sylwię, której nienawidzę bo złamała serce mojemu bratu. Mała zołza!
-Mam ją gdzieś.- powiedziałam cicho.
-Idź spać jesteś zmęczona.- powiedziała i się uśmiechnęła.

*trzy dni później*
   Siedziałam zamknięta w swoim pokoju. Mojej mamy nie było, pojechała z Cici do miasta na zakupy i ogólnie do jej znajomej czy coś. Taty nie było, jest w pracy. Nikogo nie ma. Od powrotu do Polski postanowiłam się przefarbować na ciemny brąz. Tak też zrobiłam. 
   Postanowiłam wyjść przed blok aby usiąść na ławce. Wyszłam z mieszkania, nie zamykałam go bo wiedziałam że nikt by nie wszedł do niego. Kontem oka zauważyłam Dawida koszącego trawę w swoim ogródku. Przynajmniej mam na co popatrzeć.


1 października 2013

Rozdział 5.

   Nie no, nie rozumiem nic z tego co mi tłumaczyła Maryse.
-No dalej Holly, to nie jest takie trudne.- powiedziała kiedy stałyśmy na środku holu w penthousie.
-Jest.- powiedziałam przeciągając "e".- Naprawdę nie umiem zrobić tak.- powiedziałam pokazując jak kroki tanga, tak jak mnie mniej więcej uczyła.
-Właśnie to zrobiłaś.- zaśmiała się.
-No dobra to pokaż jak to się tańczy.- powiedziałam.
-Liaś, przydaj się na coś i zatańcz ze mną.- powiedziała i machnęła do niego ręką.
Zrezygnowany Liam odetchnął i wstał z kanapy.
-Ale ja jestem zmęczony.- powiedział cicho.
-Mnie to nie obchodzi.
-To ja włączę muzykę.- wskazałam na odtwarzacz za mną.
Trzy, dwa, jeden.... Włączone.
Zaczęli wykonywać ruchy jakich ja nie umiałam.
To było naprawdę piękne, aż się uśmiechnęłam. Pomijając dziwne miny Lama kiedy Maryse go dotykała lub po szarpnęła kiedy zrobił nieodpowiedni ruch.
-Ty ty przestaniesz się wygłupiać?!- krzyknęła nie przestając tańczyć. Zaczęłam się śmiać.
Para rąk objęła mnie od tyłu i już wiedziałam, że to mój ukochany. Odwróciłam się w jego stronę i ujrzałam jego ciemne oczy pełne miłości.
-Cześć misiaczku.- pocałowałam go w policzek.
-No hej.- uśmiechnął się tylko.
Zaśmiałam się nieśmiało. Jak osoba którą bardzo kochasz może doprowadzać cię do stanu buraka? Nie kumam tego. Kocham tego człowieka i zrozumiałam to w tak krótkim czasie.
Już nie żywię urazy do Nialla za to co mi zrobił, ale za każdym razem kiedy Zayn go widzi jego mina mówi: "zabiję kiedyś tego skurwysyna". Mam się obawiać?
-Księżniczko coś się stało?- zapytał zaniepokojony Malik.
-Nie nic słońce.- powiedziałam i się uśmiechnęłam lekko.
   Koniec dna teraz nastaje wieczór i... IMPREZA! Kocham to! Szczególnie, że będą tam najlepsze osoby. Oprócz Lay. Stwierdziła że zostanie z Cici. Szkoda. Ale jak się bawić to na całego!
Postanowiłam na jeden wielki przepych. UBRAŁAM SIE,włosy zostawiłam rozpuszczone, Marr uparła się że zrobi mi make up.

   Nic nie mogło być lepszego od imprezy w najlepszym klubie na Samoa. Już kocham te miejsce. Nie wiem jak ale każdy tutaj znał Maryse i Celeste. No tak zapomniałabym są gwiazdami wrestlingu. Głupia ja. Heh.
Lous zamówił dla nas drinki i usiedliśmy przy stoliku. Mój drink miał kolor różowy, spodobał mi się. Jego smak, był mniej fajny. Nie to że nie lubię alkoholu ale był kwaśny!
Musiałam pójść do łazienki poprawić makijaż.
Każda dziewczyna w klubie miała ciemną karnację i ciemne włosy. Patrzyły się na mnie przez co poczułam się nieswojo.
Popatrzyłam na siebie w lustrze i stwierdziłam że nie mam po co poprawiać swojej tapety.
Dotarłam z powrotem do stolika i zauważyłam że nie ma tam mojego chłopaka.
-Gdzie jest Zayn?- zapytałam Maryse.
-Poszedł tam.- powiedziałam i wskazała na drzwi.
-Ok.
Poszłam w stronę drzwi i lekko je otworzyłam.
To co zobaczyłam mnie dobiło.
-Zayn?! Jesteś hujem!- krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ojoj. :/ Coś się dzieje!
max 3 kom i dalej xD

24 września 2013

Rozdział 4.

   Bałam się tego, że przeze mnie się zespół rozpadnie. Nie wiem czemu zaczęło mi zależeć na Zaynie. czy go kocham? Nie mam pojęcia.
-Tak?- odezwał się Niall. 
-Muszę ci coś powiedzieć.- powiedziałam cicho.
-Słucham.- powiedział uśmiechnięty.
-Ja... j... ja.- nie wiedziałam jak zacząć.
-Spokojnie.- chciał mnie przytulić, odsunęłam się.
-Nie Niall, ja nie mogę.- wydusiłam z siebie, zdziwił się.- Nie możemy być razem. Przepraszam.- powiedziałam.
-Ale czemu?- zapytał smutny. 
-Po prostu nie mogę krzywdzić tym że my jesteśmy razem innych ludzi.- powiedziałam spokojnie.
-Kim są te osoby?- zapytał troszeczkę tym podkręcony.
-Nie ważne!- powiedziałam podniesionym głosem.
-Powiesz mi!- krzyczał, wszyscy ludzie się na nas spojrzeli. Chłopak złapał mnie za policzki kciukiem i palcem serdecznym. Mocno je ścisnął co spowodowało lekki dzióbek na moich ustach.
Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku i zatrzymała się na jego palcu. Bałam się go. Nie wiedziałam do czego może się posunąć. Po sekundzie już nie czułam jego ręki. Tylko na moment. Zostałam spoliczkowana. Jak on mógł?!
-Niall! Co ty robisz?!- podbiegł do mnie Zayn. Objął mnie.
-Ona jest dziwką!- krzyknął.
-Nie jest dziwką.- powiedział Zayn.
-Jest. Interesuje ją ktoś inny.- powiedział wściekły.
-Uspokój się.- powiedział Malik i zacieśnił uścisk.
   Wyszedł z lotniska i już więcej go nie widziałam aż do końca dnia.
*2 dni później*
   Już mnie nie interesuje to czy Niall się będzie do mnie odzywał czy nie. Stwierdziłam, że to co się stało na lotnisku powinno obyś się bez przemocy. Horan nigdy nie powinien mnie uderzyć. Teraz to nie jest ten sam chłopak którego jeszcze nie dawno kochałam. KOCHAŁAM. Teraz jego miejsce zajął inny mężczyzna. Zayn, uroczy, kochany i czuły. Rozpieścił mnie przez te dwa dni naszego związku. za co mu dziękuję. 
   Kolejna nasza "wyprawa" na plażę. Dodam, iż te plaże są śliczne, czyste i spokojne. Ale mnie i Zayna ona ominie! Dzisiaj przylatują z USA moje kochane dziewczyny. Moja kochana córeczka. 
   Droga na lotnisko. Coś dziwnego. Cały czas mam takie dziwne uczucie, jakby tam u mnie w brzuchu coś było. Ale to tylko moje urojenia. Mam nadzieję. 
   Na reszcie, zobaczę się z moimi najlepszymi ludźmi na świecie. 
Z bramki pierwsza wyszła Maryse, jak zawsze nienagannie ubrana, uczesana i umalowana. Kolejna wyszła Layla, śliczna dojrzała kobieta, która zawsze mnie rozumie. Teraz tylko czekałam aż zobaczę moją kochaną Cici. Moją malutką księżniczkę. 
Jest! W końcu wyszły ona i  Celeste. Szybko podbiegłam do nich i wzięłam w ramiona moją kochaną córeczkę. 
-Cześć Mamusiu.- powiedziała cichutkim głosikiem, który tak kocham. 
-Cześć Księżniczko.- powiedziałam ze łzami w oczach. 
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
MAM! Kolejny rozdział xD
No i warunek.
5 kom i dalej . !

21 września 2013

W następnym rozdziale.

   Bałam się tego, że przeze mnie się zespół rozpadnie. Nie wiem czemu zaczęło mi zależeć na Zaynie. czy go kocham? Nie mam pojęcia. 



Nie możemy być razem. Przepraszam.- powiedziałam.
-Ale czemu?- zapytał smutny. 


~~~~ 
Kto chce następny ? 

20 września 2013

Rozdział 3. cz. 2.

  Czas w samolocie płynął niebłagalnie długo. Może to dlatego, że byłam oddalona o dwa rzędy od mojego Nialla. Jednak nie pójdę spać bo się boję. Tak, obok mnie siedzi Zayn. Nie wiem co mam ze sobą zrobić.
-Holly?- zapytał cicho Malik. Myślałam że śpi! Zakłopotana odwróciłam głowę w jego stronę. Zaraz spotkałam się z jego ciemnymi tęczówkami. Śliczne są... Zaraz?! Co ja mówię?!
-Tak?- zapytałam spokojnie.
-Chciałem Cię przeprosić.- powiedział.
-Nie ma sprawy.- uśmiechnęłam się.
-Ho...- zaczął ale nie skończył z powodu mojego telefonu.
 Na ekranie mojego telefonu zobaczyłam napis "Maryse". Maryse? Ona nigdy do mnie nie dzwoni...
Dziwne. Może coś się stało?! Nie Anastazja... Nie myśl tak... 
*rozmowa*
-Tak?
-Holly?
-Tak. Coś się stało?
-Nie, ale mam małe pytanie związane z pewnym wyjazdem.
-Słucham, ja mam czas.- zaśmiałam się do telefonu.
-Ja, Celeste, Layla i Ciara lecimy na Samoa. Jutro. Lecisz z nami?
-A wiesz że ja właśnie jestem w drodze na Samoa?- zaśmiałam się ponownie.
-O mój Boże. Nie gadaj!- krzyknęła.
-No to jest pewność że się spotkamy.- powiedziała.
-Musimy koniecznie.
-Ja idę bo dzisiaj jest gala i akurat Celeste wcieliła się w Kathlyn. No a ja jak zwykle opiekuję się Ciarą. Pa.
-Pa.
*koniec rozmowy*
   Popatrzyłam na Zayna, który niesamowicie cieszył ryja... Dziwne... Nie wnikam w to bo nawet nie chcę. Poprawiłam się w fotelu.
-Kto dzwonił?- zapytał po chwili ciszy.
-Znajoma.- odpowiedziałam. 
-Aha.
-Co powiesz cieka...- przerwał mi.
-Zerwij z Niallem.- powiedział.
-Co?- zdziwiłam się.
-Ja cię kocham, błagam zrób to.- powiedział. 
Spojrzałam mu w oczy, zobaczyłam w nich smutek i co najgorsze miłość. Co ja mam mu odpowiedzieć. 
-Dobrze porozmawiam z nim.- powiedziałam i się odwróciłam. 
   Wylądowaliśmy. Lazurowe może... Ciepłe powietrze. To coś co mi daje się uśmiechnąć. Jednak coś mi nie daje być spokojną. Muszę porozmawiać z Niallem.
-Niall! Musimy pogadać.- podeszłam do niego. I tak oto stanęłam oko w oko z czymś czego chciałam uniknąć. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
3 kom i daję next... 
Co sądzicie o tym żeby zrobić bloga z takimi imaginami jednoczęściowymi ? 


10 września 2013

Rozdział 3. cz. 1

   Droga na lotnisko wydaje się ciągnąć w nieskończoność. Szczególnie przez to że siedzę obok mojego koszmaru. Zayn Malik. Boję się mu spojrzeć w oczy. Na szczęście po drugiej stronie siedzi mój książę. Niall Horan.
Oparłam swoją głowę o jego ramie, na co on mnie objął.
-Kocham Cię.- wyszeptał, co zwróciło uwagę Malika.- Nie oddam Cię nikomu.- dodał.
-Też cię kocham.- powiedziałam i złożyłam na jego ustach słodki pocałunek.
-Przestańcie słodzić.- powiedział kierowca- Louis.
-Nic na to nie poradzę.- zaśmiałam się.
Ponownie pocałowałam mojego chłopaka. Jednak poczułam rękę na moim kolanie, która przesuwała się w górę. Znam ten dotyk. Zayn. Jego dłoń powędrowała aż do początku mojej sukienki, która jest bardzo krótka. Więc jego dłoń była w okolicy mojej kobiecości.
Usłyszałam dzwonek telefonu Mulata. Momentalnie zabrał swoją rękę z mojej nogi i odebrał telefon.
-No... Ok... Nie... Nie wiem.- odpowiadał tylko i zakończył rozmowę.- Chłopcy jutro jedziemy na wyspy Samoa.- zwrócił się w stronę chłopaków.
-Ale zajebiście.- powiedział Harry.
-No i menadżer się pyta czy chcesz z nami lecieć.- zwrócił się w moją stronę.
-Ja?- wskazałam na siebie, przytaknął.- Ja muszę wrócić do domu.- powiedziałam smutna.
-Nie musisz.- zaśmiał się Niall.
   Postanowione jadę z chłopakami na Samoa. Jeszcze jedna noc w domu chłopaków i na lotnisko, do samolotu, na Samoa. Jestem szczęśliwa. Ciekawe po co tam lecimy. NIe jestem pewna ale oni coś knują. Mam szczęścia, że z nami jedzie Ed. Moja ochrona. No i mój chłopak. Ideał. Zrozumiałam to w jedną noc. Jedną, jedyną. Opowiedział mi dużo o sobie, a ja jemu. Czuję jakbyśmy się znali od lat. 
*wspomnienie*
 Płakałam, nie wiedziałam czemu. Powiedzenie mu prawdy. Nie wiedziałam że te wspomnienie może mi aż tak zaszkodzić że się popłaczę.
-Kochanie  płacz.- powiedział i mnie porzytulił, całując w czubek głowy.
-Ale to jest ciężkie. - powiedziałam ze szlochem.
-Jest ok, jestem tu.- odsunął mnie od siebie i popatrzył mi w oczy.- Ja
mogę być ojcem dla Ciary.  Pokocha mnie.- uśmiechnął się. 
-Mam nadzieję.- zaśmiałam się wycierając moje łzy.
-Na pewno.- powiedział i mnie namiętnie pocałował.
*koniec wspomnienia*

   Wspomnienia z ostatniej nocy na zawsze zostaną w mojej głowie, nasza pierwsza noc razem. Jako para. Ale nadal nie mogę rozumieć zachowania Malika.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jak widzicie to jest krótki rozdział ale jest też on podzielony na dwie części. 
Co będzie dalej? 
2 kom i dalej :D

















6 września 2013

Rozdział 2.

Każdy z One Direction już wie, że mam córeczkę. Mam nadzieję, że tym nie zraziłam do siebie chłopaków. Jednak nic nie trwa wiecznie. Mimo tego jak bardzo zbliżyłam się do chłopaków, wkrótce muszę wracać do domu. Te "wkrótce" ma się stać już jutro.
Właśni przed chwilą wróciliśmy z obiadu, który spędziliśmy w dziesiątkę. Były również dziewczyny chłopaków: Eleonor i Sophia. Ed zaprosił jeszcze Daniele (byłą dziewczynę Liama) i Perrie (byłą Zayn'a). Teraz Payne jest z Sophi'ą, ale on nadal kocha Dani, a ona kocha jego. To widać. Pezz i Zayn przyrzekli sobie przyjaźń. On będzie mieć wkrótce trasę, ona również. Cóż, szkoda. A co do Sophi, nie lubi mnie, z wzajemnością.
Właśnie pakowałam swoje rzeczy, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi pokoju.
-Proszę.- powiedziałam i kątem ka zauważyłam Niall'a wślizgującego się do pokoju.- Cześć, żarłoku.- uśmiechnęłam się pod nosem.
-No hej.- uśmiechnął się uroczo.
-Coś się stało?- popatrzyłam na niego.
-Nie, nic ja tylko... no bo ja... ten no...- jąkał się.- Chciałem zapytać czy pójdziesz się ze mną przejść.- powiedział szybko.
-Teraz?- zapytałam zdziwiona.
-Tak.- powiedział.- Mamy taki piękny wieczór.- zaśmiał się.
-No dobrze, tylko się przebiorę.- powiedziałam i posłałam mu uśmiech.
-Jasne, ja poczekam na dole.- powiedział tak entuzjastycznie, że aż podskoczył i wyszedł.
-Głupek.- powiedziałam po polsku i poszłam się PRZEBRAĆ.
Po kilku minutach wyszłam z łazienki już ubrana, pomalowana i uczesana. Podeszłam do lustra które było umieszczone na drzwiach od szafy i doznałam szoku. W odbiciu zobaczyłam Zayn'a siedzącego na moim łóżku. Podparłam się jedną ręką o ścianę a drugą na swoją lewą pierś.
-Wystraszyłeś mnie!- krzyknęłam.
-Przepraszam.- powiedział i podszedł do mnie. Za każdym jednym krokiem w moją stronę, robiłam jeden do tyłu. Tak długo się cofałam, aż napotkałam zimną powłokę ściany. Zayn podszedł do mnie i podparł swoje ręce po obu stronach mojej głowy. Swoją twarz miałam na poziomie jego klatki piersiowej. Wysoki jest.
-Odsuń się.- powiedziałam cicho.
-Nie odsunę.- powiedział szeptem wprost do mojego ucha i pocałował miejsce na mojej szyi. Poczułam ból. Syknęłam z bólu. Chłopak szybko pocałował bolące miejsce na mojej szyi i odsunął się. Szybko odwróciłam się w stronę lustra i zobaczyłam czerwony ślad na miejscu "całowanym" miejscu. Malinka? Jego chyba pogięło.
-Wyjdź.- krzyknęłam odwracając się w jego stronę. Jedną rękę miałam na swojej szyi zakrywając siniaka, a drugą wskazałam na drzwi.
-Oj Anastazja.- zaśmiał się.- Ja chciałem ci tylko uświadomić, że już jesteś moja.- podszedł w moją stronę i położył ręce na mojej talii. Sekundę później ich nie było. Strąciłam je.
-Ty sobie chyba żary stroisz Malik.- zakpiłam. -Wychodzę.- oznajmiłam i wyszłam z pokoju.
Na dole, koło schodów stał Niall. Był ubrany w błękitną koszulę i szare spodnie. Wyglądał bosko... Co ja bym mogła zrobić z tym jego ciałkiem...
-Holly?- wyrwał mnie z przemyśleń jego głos. Oj rozmarzyłam się. Spojrzałam na niego.- Idziemy?- zapytał.
-Tak, tak.- zaśmiałam się i zeszłam z ostatnich schodków.- Gdzie idziemy?- zapytałam i popatrzyłam na niego. On tylko się zaśmiał, ale nie odpowiedział.- Nie powiesz mi prawda?- pokiwał przecząco głową.- To niespodzianka?- zaśmiałam się.
-Można tak powiedzieć.- zaśmiał się uroczo.
-Ok.- przeciągnęłam niepewnie.
Szliśmy ścieżką po parku. Nie obyło się bez fanek które chciały zdjęcia z Blondynem. Ustępowałam, odchodziłam na bok. Wkrótce fanki okrążyły go ze wszystkich stron. Zaśmiałam się w duchu. Ah ta sława.
-Dziewczyny, ja nie mam zbytnio czasu. Jestem na spotkaniu z przyjaciółką.- powiedział głośno aby wszystkie mogły go usłyszeć. Popatrzyłam zdziwiona nie niego. Patrzył na mnie, tymi swoimi pięknymi oczami. Pięknie świeciły w świetle latarni. - Przepraszam.- powiedział i podszedł do mnie.
Złapał mnie za rękę, co bardzo mnie zdziwiło i poszliśmy dalej. Nie protestowałam, podobało mi się to że idę z nim za rękę. Ścisnął lekko moją dłoń a ja popatrzyłam w górę na jego twarz. Był zadowolony z tego co robi. Uśmiechnęłam się lekko. Po trzech krokach zatrzymał się i odwrócił w moją stronę. Staliśmy twarzą w twarz. Ja patrzyłam w górę na niego, a on w dół na mnie.
-Holly.- powiedział niepewnie.- Muszę ci coś powiedzieć.- popatrzył na swoje buty które nagle stały się dla niego najciekawszą rzeczą na świecie.
-Możesz.- powiedziałam.
-Tylko się ze mnie nie śmiej.- mówił jak ktoś kto jest strasznie nieśmiały.
-Obiecuję.- powiedziałam i położyłam rękę na sercu.
-Podobasz mi się.- powiedział cicho.
-Em... Niall, nie wiem co powiedzieć.
Byłam w kropce. W jednej, wielkiej, czarnej kropce! Co ja mam mu odpowiedzieć? Nie dam mu kosza. O, nie! Na pewno. Jest na to za miły. Jest kochany, sympatyczny i potrafi rozśmieszyć. Ma wszystko co ma idealny chłopak. Dlaczego nie ma ty ze mną Niny. Ona by mi pomogła.
-Proszę tylko powiedz że nie to ja się nie będę do ciebie odzywał, jeżeli nie chcesz mieć ze mną nic wspólnego.- powiedział smutny.
-Ale, Niall ja nie powiedziałam, że daję ci kosza. Lubię cię i to bardzo, nigdy bym ci tego nie zrobiła.- powiedziałam i złapałam go za rękę.
-Dasz mi szansę.- po raz pierwszy spojrzał mi w oczy.
-Możemy spróbować, ale ja jutro wyjeżdżam.- powiedziałam i popatrzyłam na ziemię,
-Odległość nie ma znaczenia dla miłości.- złapał mnie za podbródek i podniósł lekko do góry.- Kocham Cię.- powiedział i mnie namiętnie pocałował. Odwzajemniłam.
 ~~~~~~~~~~~~~

No więc jest ! <33 
Jeden komentarz i idę pisać kolejny rozdział. 
Pozedki <33